Skóra muśnięta słońcem – Bielenda Color Control 10in1

Po bardzo długiej przerwie wracam do Was ze słoneczną recenzją hitu kosmetycznego, bez którego nie wyobrażam sobie upalnych, letnich dni. Już od kilku lat jest to mój wakacyjny niezbędnik do krótkich spódniczek czy sukienek. A mowa o marce Bielenda i ich multifuncyjnym kremie do ciała 10w1 Color Control.

OPAKOWANIE

Produkt zapakowany jest w solidną, bardzo elegancką biało – złotą tubkę zamykaną zakrętką. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie, ponieważ mamy pewność, że produkt nie wyleje się nam przypadkowo, brudząc przy okazji wszystko dookoła. Pojemność to 175 ml – raczej standardowa jak dla tego typu kosmetyków.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ

Produkty marki Bielenda nie trzeba nikomu przedstawiać, są bardzo dobrze dostępne i cieszą się sporym zainteresowaniem. A cena tego konkretnie kremu waha się między 18.49 zł a 24.99 zł za sztukę.

DZIAŁANIE

Oto 10 korzyści dla skóry według producenta:

1. Maskuje niedoskonałości: „pajączki”, przebarwienia, siniaki, blizny.

2. Neutralizuje zaczerwienienia.

3. Tonuje i ujednolica koloryt skóry.

4. Dodaje satynowego blasku.

5. Rozświetla i energizuje skórę.

6. Intensywnie nawilża przez 24 h.

7. Idealnie wygładza i ujędrnia ciało.

8. Poprawia kondycję skóry.

9. Nadaje ciału piękny, zdrowy wygląd.

10. Zawiera naturalny filtr UV.

A OTO MOJE SPOSTRZEŻENIA:

Krem wyciśnięty na ciało wydaje się mieć bardzo ciemny odcień, jak i również na początku rozsmarowywania. Jednak z każdym następnym ruchem dłonią kolor jakby traci na intensywności i bardziej doprasowuje się do odcienia mojej skóry. WAŻNE: wchłania się w nią, nie robiąc zacieków, co jak wiemy sprzyja niekiedy tego typu kosmetykom. Zapewne jest to zasługa gęstej, aczkolwiek nie zbitej konsystencji kremu. Zapach na skórze utrzymuje się dość długo – należy do pudrowych, zdecydowanie bardzo przyjemny, nie duszący.

Efekt końcowy jest taki jak obiecywał producent. Zdrowo wyglądająca skóra z lekkim efektem rozświetlenia, wyrównany koloryt, ukryte drobne niedoskonałości. Warto też wspomnieć, iż po aplikacji niewielkiej porcji kremu (jest bardzo wydajny!) skóra jest świetnie nawilżona co tylko zachęca do dalszego używania produktu. Minusem jest to, iż krem zostawia delikatną tłustą warstwę na skórze przez co muszę trochę odczekać, obawiam się, że mógłby pobrudzić ubrania przy niedokładnym wchłonięciu się.

PODSUMOWANIE

Bielenda Color Control 10in1 multifunkcyjny krem do ciała to taki „duży podkład w tubce” do ciała, który zdecydowanie podbije nie jedno kobiece serce. Mogę Wam polecić ten produkt, ponieważ można uzyskać subtelny, delikatny i przede wszystkim naturalny efekt końcowy. Taki mały pomocnik w tuszowaniu małych niedoskonałości, które niestety są, a niekoniecznie świat musi je widzieć.

A jaki jest Wasz sekret na piękne nogi odsłonięte latem? 

A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *